Tatra Sky Marathon 2022 | BTS czyli jak wygląda nagrywanie maratonu górskiego.
Budzik ustawiony chwilę przed 4:00, bo o 8:00 musieliśmy być już na pierwszej miejscówce. Myślę, że podczas podejścia mój plecak ważył spokojnie ponad 15kg (sprzęt, obiektywy, gimbal, ubrania, woda, jedzenie itd.), więc lekko nie było. Moją lokalizacją nagrań był rejon Giewontu, Kopy Kondrackiej i Małołączniaka. Żółtym szlakiem pod Kopę dotarliśmy w jakieś 3,5h – od tego ciężaru czułem już lekkie zmęczenie, a był to dopiero początek dnia. Szybkie ogarnięcie sprzętu, jakieś kanapeczki i oczekiwanie na pierwszych maratończyków.
Gdy biegacze zaczęli pojawiać się jeden za drugim, wpadłem w „tryb nagrywania” (myślę, że każdy, kto nagrywa filmy, zna to uczucie) – tu biegnie pierwszy, w oddali kolejny, ujęcie w jedną stronę, w drugą, podbiegnięcie, jakiś widoczek itd. – generalnie adrenalina i wkręta, żeby złapać jak najwięcej ładnych ujęć. Stan tzw. „wysokich obrotów” trwał około 2h, po czym większość maratończyków pobiegła w dalszą część trasy, a ja swoje nagrania zakończyłem po mocnym podejściu na Małołączniak (kto wchodził, ten wie, z czym to się je). Gdy emocje związane z nagrywaniem opadły, wjechało maksymalne zmęczenie – ramiona i plecy całe obolałe od ciężaru plecaka, nogi wymęczone, do tego żar z nieba… a to jeszcze nie koniec, bo przed nami kolejne 4h zejścia, które podsumuję jednym słowem – masakracja.
Tak wyglądał Tatra Sky Marathon z mojej perspektywy. Pomimo zmęczenia, było to naprawdę fajnie doświadczenie i duża satysfakcja, że daliśmy radę, bo Tatrzańskie szlaki to nie jest prosty rywal! ✌
P.S. Chciałem podziękować mojej Ani za to, że towarzyszyła i pomagała mi w tej walce!